To pierwszy mój wpis i aż się za głowę złapałam jak zobaczyłam, że mam już obserwatorów. Mam nadzieję, że nie zanudzę Was. Ten blog będzie fotograficzno - pocztówkowy. Tak wmyśliłam wczoraj.
A dziś...
![]() |
A oto ono - komarowe zdjęcie. |
A tak poważnie! Moja wieś leży około 4 km od miasteczka Łochów i jest położona w otulinie Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego. Z okien mojego domu rozpościera się wspaniały widok na pola, łąki i lasy. Jest cicho i spokojnie. Czasami mam wrażenie, że to taki "koniec świata", że za tymi lasami nie ma już nic. Zamieszkałam w tej wiosce 5 lat tamu przeprowadziwszy się z Warszawy i jako rodowity mieszczuch widziałam same jej zalety. A teraz? Teraz też je widzę, ale oprócz nich są: męczące dojazdy do pracy w Warszawie(75), brak w promieniu kilku kilometrów jakiegokolwiek sklepu. Bez samochodu nie da się tu mieszkać! Wyobraźcie sobie, że kiedyś poświęciłam godzinę na spacer do sklepu, drugą aby wrócić, a w domu okazało się ... nie kupiłam mleka. I co? Znów spacer? Hm... a może uczynna sąsiadka pożyczy?
Ludzie w wiosce są tacy jak wszędzie - jedni mili i uprzejmi, a drudzy przeciwnie. Jedno co ich na pewno różni od moich sąsiadów w mieście to to, że wiedzą wszystko o wszystkich. Każda drobnostka rozchodzi się po okolicy lotem błyskawicy. Znam takich co rozbili sobie czoło o futrynę okienną, aby dowiedzieć się, czyj samochód przejechał przez wieś. Zero anonimowości! Zero prywatności! Mam wrażenie, że ci ludzie wiedzą o mnie więcej niż ja sama! Początki były trudne, ale przyzwyczaiłam się już po części do tego.
Kończę pisaninę, gdyż muszę odbyć kolejną dziś wędrówkę po okolicy w poszukiwaniu mojego psa. Cztery dni temu poczuł znienacka zew wolności. Ucieka kilka razy dziennie z kojca i wybiera się na przechadzkę. Ponieważ jest pokaźnych rozmiarów sąsiedzi (co mnie nie dziwi) zaczynają się denerwować na jego widok. Tak więc dzięki mojemu Brutusowi, co dziś sobie dopiero uświadomiłam, mogę lepiej poznać okoliczne ... zarośla i pokrzywy.
Więcej o mojej okolicy następnym razem.
E... to byłoby nudne - następnym razem obsmaruję miasteczko.
![]() |
Wjazd do mojej wioski. I już wiem, dlaczego nie chcą zrobić pocztówki! |
5 komentarzy:
Też mieszkam pod Warszawą. Ale z drugiej strony, niż ty :)
Znam te klimaty wsi, choć moja jest całkowicie inna. Dobry pomysł, z tą okolicą, może nawet zrobię jedną notkę o mojej wsi na moim blogu.
Muszę przyznać, że ciekawie piszesz.
Czekam razem z tobą na pierwsze pocztówki :*
podoba mi się sposób w jaki piszesz, dystans do swojego miejsca zamieszkania, który nie wyklucza w żaden sposób Twojego lokalnego patriotyzmu.
i muszę przyznać, że podziwiam Cię, że zdecydowałaś się przeprowadzić tak daleko od miejsca pracy. ale wieś ciągnie, fakt, rozumiem to doskonale.
czekam na Twoje kolejne nowości oraz pierwsze pocztówki :)
No to ja również powtórzę, że bardzo fajnie się Twój wpis czytało :D Prawie jak na mojej wsi, tyle że sklep tutaj mamy całkiem niezły i Biedronkę w promieniu 10km ;)
Powodzenia w dalszym blogowaniu i również ciekawa jestem kolejnych wpisów :)
Fajny wpis, ja bym zmieniła jednak kolor czcionki, bo ta jest mało wyraźna (przynajmniej na moim monitorze). Pozdrawiam i życzę miłego blogowania :)
Świetny wpis. Liczę na kolejne!
Prześlij komentarz