niedziela, 25 lipca 2010

Co widać z mojego okna?

Witajcie!

   To pierwszy mój wpis i aż się za głowę złapałam jak zobaczyłam, że mam już obserwatorów. Mam nadzieję, że nie zanudzę Was. Ten blog będzie fotograficzno - pocztówkowy. Tak wmyśliłam wczoraj.
A dziś...
A oto ono -  komarowe zdjęcie.
   Dziś rano wstałam z mocnym postanowieniem rozpoczęcia przemierzania świata od najbliższej okolicy. Cóż jednym słowem szarpnął mną lokalny patriotyzm! Banał nie? Ale pomna słów wielkiego człowieka "...cudze chwalicie swego nie znacie..." chwyciłam swojego Nikonka i powędrowałam robić zdjęcia, gdyż... żadne wydawnictwo nie pokusiło się o pocztówkę z moją wsią. Oczywiście pierwsze kroki skierowałam w stronę lasu ( ciągnie wilka ) . Po przejściu pierwszych 50 metrów wiedziałam, że dokonałam najgorszego wyboru z możliwych. A mianowicie obsiadła mnie chmara komarów zdolna wypić krew ze słonia, a nie tylko ze mnie! W pośpiechu zapięłam bluzę psując przy tym suwak, zrobiłam jedno marne zdjęcie i dosłownie biegiem uciekłam z lasu pokonana przez krwiożercze owady. A komary? Widocznie podobało się im moje machanie rękami, gdyż ewakuowały się z lasu razem ze mną i towarzyszyły mi później w spacerze po wsi.
   A tak poważnie! Moja wieś leży około 4 km od miasteczka Łochów i jest położona w otulinie Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego. Z okien mojego domu rozpościera się wspaniały widok na pola, łąki i lasy. Jest cicho i spokojnie. Czasami mam wrażenie, że to taki "koniec świata", że za tymi lasami nie ma już nic. Zamieszkałam w tej wiosce 5 lat tamu przeprowadziwszy się z Warszawy i jako rodowity mieszczuch widziałam same jej zalety. A teraz? Teraz też je widzę, ale oprócz nich są: męczące dojazdy do pracy w Warszawie(75), brak w promieniu kilku kilometrów jakiegokolwiek sklepu. Bez samochodu nie da się tu mieszkać! Wyobraźcie sobie, że kiedyś poświęciłam godzinę na spacer do sklepu, drugą aby wrócić, a w domu okazało się ... nie kupiłam mleka. I co? Znów spacer? Hm... a może uczynna sąsiadka pożyczy?
   Ludzie w wiosce są tacy jak wszędzie - jedni mili i uprzejmi, a drudzy przeciwnie. Jedno co ich na pewno różni od moich sąsiadów w mieście to to, że wiedzą wszystko o wszystkich. Każda  drobnostka rozchodzi się po okolicy lotem błyskawicy. Znam takich co rozbili sobie czoło o futrynę okienną, aby dowiedzieć się, czyj samochód przejechał przez wieś. Zero anonimowości! Zero prywatności! Mam wrażenie, że ci ludzie wiedzą o mnie więcej niż ja sama! Początki były trudne, ale przyzwyczaiłam się już po części do tego.
   Kończę pisaninę, gdyż muszę odbyć kolejną dziś wędrówkę po okolicy w poszukiwaniu mojego psa. Cztery dni temu poczuł znienacka zew wolności. Ucieka kilka razy dziennie z kojca i wybiera się na przechadzkę. Ponieważ jest pokaźnych rozmiarów sąsiedzi (co mnie nie dziwi) zaczynają się denerwować na jego widok. Tak więc dzięki mojemu Brutusowi, co dziś sobie dopiero uświadomiłam, mogę lepiej poznać okoliczne ... zarośla i pokrzywy.
   Więcej o mojej okolicy następnym razem.
E... to byłoby nudne - następnym razem obsmaruję miasteczko.
Wjazd do mojej wioski. I  już wiem, dlaczego nie chcą zrobić pocztówki!
Zapraszam!

5 komentarzy:

Monasi pisze...

Też mieszkam pod Warszawą. Ale z drugiej strony, niż ty :)
Znam te klimaty wsi, choć moja jest całkowicie inna. Dobry pomysł, z tą okolicą, może nawet zrobię jedną notkę o mojej wsi na moim blogu.
Muszę przyznać, że ciekawie piszesz.
Czekam razem z tobą na pierwsze pocztówki :*

Pasażerka pisze...

podoba mi się sposób w jaki piszesz, dystans do swojego miejsca zamieszkania, który nie wyklucza w żaden sposób Twojego lokalnego patriotyzmu.

i muszę przyznać, że podziwiam Cię, że zdecydowałaś się przeprowadzić tak daleko od miejsca pracy. ale wieś ciągnie, fakt, rozumiem to doskonale.

czekam na Twoje kolejne nowości oraz pierwsze pocztówki :)

kate8722 pisze...

No to ja również powtórzę, że bardzo fajnie się Twój wpis czytało :D Prawie jak na mojej wsi, tyle że sklep tutaj mamy całkiem niezły i Biedronkę w promieniu 10km ;)
Powodzenia w dalszym blogowaniu i również ciekawa jestem kolejnych wpisów :)

Weronika Morys pisze...

Fajny wpis, ja bym zmieniła jednak kolor czcionki, bo ta jest mało wyraźna (przynajmniej na moim monitorze). Pozdrawiam i życzę miłego blogowania :)

Petitek79 pisze...

Świetny wpis. Liczę na kolejne!