Na temat holenderskich wiatraków już kiedyś pisałam. Nie będę się powtarzała. Znalazłam natomiast stronę dotyczącą wiatraków w Polsce. Można znaleźć tu mapę naszego kraju z zaznaczonymi na niej wiatrakami oraz ich opisy i konkretną lokalizację.
Kartkę otrzymałam od Pauli jako off. Taka ona typowo holenderska:) Brakuje tylko na niej człeka jadącego na rowerze w drewniakach i wiozącego ser :D Ale ponieważ lubię widoki wiatraków - kartka mi się podoba, chociaż nie przedstawia żadnego konkretnego miejsca.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holandia. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 lipca 2011
piątek, 18 lutego 2011
Holenderski wiatrak
Do Europy wiatraki trafiły we wczesnym średniowieczu. W XVII wieku w szybkim tempie rozwijał się holenderski przemysł. Okolice Zaandijk stały się pierwszym i największym na tamte czasy okręgiem przemysłowym Europy. Motorem napędowym były wiatraki. Tysiące wiatraków służyły w Holandii do napędzania: maszyn tartakowych, piłujących skandynawskie drewno do budowy żaglowców; przemysłu papierniczego; pompowania wód głębinowych do celów przemysłowych; mielenia zboża z krajów nadbałtyckich; mielenia nasion słonecznika i lnu na oleje do produkcji farb olejnych; młócenia konopi; mielenia musztardy lub tabaki łuskania ryżu, jęczmienia i innych ziaren oraz osuszania polderów.
Istnieją trzy typy holenderskich wiatraków: koźlak, głowicowy i bębnowy.
Wynalezienie maszyny parowej w XIX wieku zakończyło erę wiatraków w Europie. Natomiast zapotrzebowanie na wiatraki przeniosło się za ocean - do Ameryki. W USA gwałtownie wzrosło wówczas zapotrzebowanie na proste i tanie wiatraki do pompowania wody głębinowej, a później także do wytwarzania energii elektrycznej. Od roku 1850 do 1970 zainstalowano w USA ponad 6 milionów wiatraków.
Od początku XX wieku do Europy zaczęły wkraczać wiatraki - turbiny elektryczne. Dzisiaj najwięcej można ich spotkać w Hiszpanii, Danii, Niemczech i Holandii. W Holandii planuje się budowę dużych parków wiatraków na Morzu Północnym, poza horyzontem, ponieważ znaczna część społeczeństwa uważa te wiatraki za przykre „zaśmiecacze” krajobrazu.
Wszystkie informacji na temat wiatraków znalazłam na stronie http://www.wiatrak.nl. Jest tam wiele ciekawostek związanych z budową, historią i zwiedzaniem wiatraków. Tam też dowiedziałam się, że wiatrak służył kiedyś jako sygnalizator. Odpowiednie ułożenie skrzydeł informowało okolicznych mieszkańców o zarówno o święcie jaki i o pogrzebie.
Karteczka przyszła jakiś czas temu i bardzo mi się podoba. Nadawczyni napisała, że przedstawia typowy dla Holandii widok.
Istnieją trzy typy holenderskich wiatraków: koźlak, głowicowy i bębnowy.
Wynalezienie maszyny parowej w XIX wieku zakończyło erę wiatraków w Europie. Natomiast zapotrzebowanie na wiatraki przeniosło się za ocean - do Ameryki. W USA gwałtownie wzrosło wówczas zapotrzebowanie na proste i tanie wiatraki do pompowania wody głębinowej, a później także do wytwarzania energii elektrycznej. Od roku 1850 do 1970 zainstalowano w USA ponad 6 milionów wiatraków.
Od początku XX wieku do Europy zaczęły wkraczać wiatraki - turbiny elektryczne. Dzisiaj najwięcej można ich spotkać w Hiszpanii, Danii, Niemczech i Holandii. W Holandii planuje się budowę dużych parków wiatraków na Morzu Północnym, poza horyzontem, ponieważ znaczna część społeczeństwa uważa te wiatraki za przykre „zaśmiecacze” krajobrazu.
Wszystkie informacji na temat wiatraków znalazłam na stronie http://www.wiatrak.nl. Jest tam wiele ciekawostek związanych z budową, historią i zwiedzaniem wiatraków. Tam też dowiedziałam się, że wiatrak służył kiedyś jako sygnalizator. Odpowiednie ułożenie skrzydeł informowało okolicznych mieszkańców o zarówno o święcie jaki i o pogrzebie.
Karteczka przyszła jakiś czas temu i bardzo mi się podoba. Nadawczyni napisała, że przedstawia typowy dla Holandii widok.
wtorek, 19 października 2010
Nederlands Spoorwegen czyli Kolej holenderska
Kartka, którą dostałam z Holandii od Judith pokazuje typowy, jak napisała, holenderski pociąg. Jej! Szkoda, że w Polsce tak nie wyglądają.
Szkoda, że u nas takie okropne te pociągi - brudne, wolno poruszają się i człowiek czasami ma wrażenie, że zaraz rozsypie się.
Szkoda, że o naszej kolei nie możemy tak pisać jak o holenderskiej:
Koleje Holenderskie NS (Nederlands Spoorwegen) tworzą dobrze rozwiniętą i sprawnie działającą sieć transportową. Pociągi są czyste i wygodne, a z obsługą bez problemu można porozumieć się po angielsku. Na większości tras pociągi kursują co pół godziny, na bardziej uczęszczanych trasach co 10 minut. Z Dworca Głównego w Amsterdamie (Centraal Station) dojedziemy praktycznie do każdego miejsca w Holandii.
Cytowane za:
www.docelowo.pl A oto ten typowy ciapąg:
Jakby tego było mało, znalazłam w necie artykuł sprzed kilku lat mówiący o tym, że Koleje holenderskie rozpylały przyjemne zapachy, aby poprawić klientom samopoczucie. Na jednym z dworców we wschodniej Holandii od kilku miesięcy pachniało - raz wanilią, innym razem lawendą. W czasie świąt dookoła unosił się zapach zielonej choinki czy pieczonego ciasta!!! Niesamowite! Niektórzy Holendrzy stwierdzili jednak, że mają alergię i eksperyment przerwano. Ale holenderska kolej nie zrezygnowała i zapowiedziała, że w przyszłości będzie rozpylała tylko naturalne olejki.
Ciekawa jestem co dalej z tym eksperymentem - nie mogłam znaleźć więcej informacji.
Może ktoś wie???
Szkoda, że u nas takie okropne te pociągi - brudne, wolno poruszają się i człowiek czasami ma wrażenie, że zaraz rozsypie się.
Szkoda, że o naszej kolei nie możemy tak pisać jak o holenderskiej:
Koleje Holenderskie NS (Nederlands Spoorwegen) tworzą dobrze rozwiniętą i sprawnie działającą sieć transportową. Pociągi są czyste i wygodne, a z obsługą bez problemu można porozumieć się po angielsku. Na większości tras pociągi kursują co pół godziny, na bardziej uczęszczanych trasach co 10 minut. Z Dworca Głównego w Amsterdamie (Centraal Station) dojedziemy praktycznie do każdego miejsca w Holandii.
Cytowane za:
www.docelowo.pl A oto ten typowy ciapąg:
Jakby tego było mało, znalazłam w necie artykuł sprzed kilku lat mówiący o tym, że Koleje holenderskie rozpylały przyjemne zapachy, aby poprawić klientom samopoczucie. Na jednym z dworców we wschodniej Holandii od kilku miesięcy pachniało - raz wanilią, innym razem lawendą. W czasie świąt dookoła unosił się zapach zielonej choinki czy pieczonego ciasta!!! Niesamowite! Niektórzy Holendrzy stwierdzili jednak, że mają alergię i eksperyment przerwano. Ale holenderska kolej nie zrezygnowała i zapowiedziała, że w przyszłości będzie rozpylała tylko naturalne olejki.
Ciekawa jestem co dalej z tym eksperymentem - nie mogłam znaleźć więcej informacji.
Może ktoś wie???
niedziela, 3 października 2010
Holandia
Jedną z ostatnich oficjalnych kartek, które do mnie dotarły była kartka z Holandii. Coś w niej jest takiego, że podoba mi się. Sama nie wiem co! Może te kolorowe tulipany w połączeniu z szarością nieba i deszczem? A może napis "Deszczowe pozdrowienia z Krommenie"?
Szkoda, że tak mało informacji znalazłam o mieście Krommenie. Położone jest w północnej Holandii, 25 minut pociągiem od Amsterdamu. Ciekawe, czy naprawdę w okolicy tego miasteczka są takie pola tulipków? Uwielbiam te kwiaty. W tym roku wiosną wokół domu miałam ich około 250 sztuk z kilku odmian. Wyglądały pięknie. :)
Szkoda, że tak mało informacji znalazłam o mieście Krommenie. Położone jest w północnej Holandii, 25 minut pociągiem od Amsterdamu. Ciekawe, czy naprawdę w okolicy tego miasteczka są takie pola tulipków? Uwielbiam te kwiaty. W tym roku wiosną wokół domu miałam ich około 250 sztuk z kilku odmian. Wyglądały pięknie. :)
wtorek, 3 sierpnia 2010
Moja pierwsza oficjalna kartka!
Witajcie!
Dziś otrzymałam swoją pierwszą oficjalną kartkę. Radość mnie przepełniła. Listonosz znów mnie polubił. Pocztówkę otrzymałam z miasteczka Zutphen z Holandii. Nadawczyni kartki napisała mi, że jest to małe miasteczko liczące około 50.000 ludności i położone we wschodniej części jej kraju w pobliżu rzeki Ijssel. Zutphen zostało założone w XI wieku. Należało do Ligi Hanzeatyckiej (tak jak kilka miast Polskiego wybrzeża). W czasie II Wojny Światowej zostało mocno zniszczone. Obecnie jest ważnym węzłem komunikacyjnym-kolejowym w Holandii. Jest w nim wiele zabytkowych kościołów i kamienic. Małe miasto, ale ma urok wielkiego.
Znaczek też mocno holenderski nadawczyni nakleiła ... z rowerem.
Kartka mnie bardzo ucieszyła. Czytając na forum ile czasu czeka się na to aby pocztówka dotarła do różnych zakątków naszego globu doszłam do wniosku, że mogę długo następnej nie zobaczyć. Chyba, że poczta zrobi mi miłą niespodziankę. I z tą nadzieją na lepsze jutro kładę się dziś spać.
Pozdrawiam i życzę wszystkim kolorowych snów oraz słonecznego jutrzejszego poranka.
Beata
Dziś otrzymałam swoją pierwszą oficjalną kartkę. Radość mnie przepełniła. Listonosz znów mnie polubił. Pocztówkę otrzymałam z miasteczka Zutphen z Holandii. Nadawczyni kartki napisała mi, że jest to małe miasteczko liczące około 50.000 ludności i położone we wschodniej części jej kraju w pobliżu rzeki Ijssel. Zutphen zostało założone w XI wieku. Należało do Ligi Hanzeatyckiej (tak jak kilka miast Polskiego wybrzeża). W czasie II Wojny Światowej zostało mocno zniszczone. Obecnie jest ważnym węzłem komunikacyjnym-kolejowym w Holandii. Jest w nim wiele zabytkowych kościołów i kamienic. Małe miasto, ale ma urok wielkiego.
Znaczek też mocno holenderski nadawczyni nakleiła ... z rowerem.
Kartka mnie bardzo ucieszyła. Czytając na forum ile czasu czeka się na to aby pocztówka dotarła do różnych zakątków naszego globu doszłam do wniosku, że mogę długo następnej nie zobaczyć. Chyba, że poczta zrobi mi miłą niespodziankę. I z tą nadzieją na lepsze jutro kładę się dziś spać.
Pozdrawiam i życzę wszystkim kolorowych snów oraz słonecznego jutrzejszego poranka.
Beata
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



